Projekty publiczne
Skąd się to wzięło
Wernał zaczął pracować przy obiektach użyteczności publicznej w 2011 roku, kiedy Marek Wernałowski dostał zlecenie na przebudowę holu głównego biblioteki miejskiej na Pradze-Północ. Nie było to wielkie zamówienie, ale wymagało czegoś, czego projekty mieszkaniowe rzadko potrzebują: pogodzenia setek różnych użytkowników dziennie z jedną przestrzenią, która musi działać równocześnie jako miejsce ciszy i ruchu. Tamten projekt nauczył całego zespołu więcej niż cztery lata wcześniejszych projektów prywatnych razem wziętych.
Dziś publiczne realizacje stanowią mniej więcej jedną trzecią naszego portfela. Pracujemy głównie w Warszawie, ale mieliśmy też zlecenia w Łodzi i Lublinie. Każde z nich rządzi się innymi przepisami, innymi procedurami odbiorowymi i innym rytmem decyzji. Nauczyliśmy się, że cierpliwość i dokumentacja są tu ważniejsze niż błyskotliwy pomysł na materiał wykończeniowy.
Biblioteka na Pradze-Północ, 2011-2012
Hol liczył około 340 metrów kwadratowych i był zbudowany w logice lat osiemdziesiątych: ciemny lastrico, niski sufit podwieszany z kwadratowych kaset, recepcja odcięta od reszty wysoką ladą z melaminy. Naszym zadaniem było otworzyć przestrzeń bez wyburzania czegokolwiek nośnego i przy budżecie, który wykluczał wymianę posadzki na całej powierzchni.
Zdecydowaliśmy się zostawić lastrico, ale wyciąć pas wzdłuż całej długości holu i ułożyć tam jaśniejszy beton polerowany. Wizualnie podzieliło to przestrzeń na strefę ruchu i strefę zatrzymania. Sufit obniżyliśmy tylko nad ladą recepcyjną, żeby wyróżnić punkt obsługi bez stawiania kolejnych ścian. Lada dostała blat z dębu olejowanego, co na tle szarego lastrico zrobiło dokładnie taki efekt, jakiego szukaliśmy: ciepły akcent bez krzykliwości. Projekt prowadził Piotr Zawadzki, nasz ówczesny główny projektant wnętrz. Obiekt odebrało miasto w marcu 2012 roku.
Dom kultury przy ulicy Grochowskiej, 2015-2016
To było inne wyzwanie. Budynek z 1962 roku, wpisany do rejestru zabytków komunalnych, co oznaczało, że każda zmiana elewacji i każda ingerencja w układ okien wymagała osobnego uzgodnienia z konserwatorem. Zlecenie obejmowało remont trzech sal: sali widowiskowej na 180 miejsc, foyer i zaplecza technicznego.
Sala widowiskowa miała akustykę, której nikomu nie zazdrościliśmy: beton bez żadnego wygłuszenia i krzesła z lat dziewięćdziesiątych ze sklejki, które przy każdym wstaniu wydawały dźwięk jak strzał. Współpracowaliśmy z akustykiem Tomaszem Głogowskim z Krakowa, który określił minimalną powierzchnię paneli pochłaniających i ich rozkład na ścianie. Wybraliśmy filc przemysłowy w ciemnym antracycie, napinany na drewnianych ramach z sosny skandynawskiej. Koszt był akceptowalny, efekt wyraźny, a konserwator nie miał zastrzeżeń, bo ingerencja w substancję historyczną była odwracalna. Projekt zakończono w listopadzie 2016 roku, trzy tygodnie po planowanym terminie z powodu opóźnienia dostawy stolarki scenicznej.
Jak wygląda praca z instytucją publiczną
Każdy projekt publiczny zaczyna się od dokumentacji stanu istniejącego, którą wykonujemy sami. Nie dlatego, że nie ufamy innym, ale dlatego, że chcemy wiedzieć, co kryje się za okładzinami i nad sufitami podwieszonymi zanim cokolwiek narysujemy. Wiele razy odkryliśmy instalacje elektryczne, które oficjalnie nie istniały, albo stropy w zupełnie innym stanie niż wynikało z archiwalnych rysunków.
Potem przychodzi etap uzgodnień, który w projektach publicznych trwa znacznie dłużej niż u klientów prywatnych. Decyzje przechodzą przez kilka rąk, każde spotkanie wymaga protokołu, każda zmiana wymaga aneksu. Marek mówi wprost: jeśli ktoś szuka projektu, który gotowy będzie w trzy miesiące, to nie powinien zgłaszać się z obiektem komunalnym. To nie jest kwestia złej woli nikogo, po prostu tak działają procedury zamówień publicznych i nikt tego w pojedynkę nie zmieni.
Szkoła podstawowa na Bemowie, 2019-2021
Największy projekt tego rodzaju, jaki dotychczas prowadziliśmy. Przebudowa korytarzy, stołówki i biblioteki szkolnej w budynku z 1978 roku. Łączna powierzchnia objęta projektem to nieco ponad 1200 metrów kwadratowych. Prace musiały być rozłożone na dwa wakacyjne okresy, bo w roku szkolnym szkoła funkcjonowała normalnie.
Stołówka była szczególnie trudna, bo standardy sanitarne dla zbiorowego żywienia dzieci narzucają bardzo konkretne wymagania co do materiałów ściennych i posadzkowych, sposobu wentylacji i łatwości utrzymania czystości. Wybraliśmy płytki wielkoformatowe 60x120 cm na ścianach do wysokości 2,1 metra, z gresem antypoślizgowym klasy R11 na podłodze. Sufity zrobiliśmy z płyt GK wodoodpornych z powłoką alkidową. Nic odkrywczego, ale trwałe i zgodne z przepisami. Biblioteka szkolna poszła w zupełnie inną stronę: tu mogliśmy sobie pozwolić na drewno brzozowe na regałach, miękkie wykładziny dywanowe w strefach czytania i inne podejście do oświetlenia, bo wymagania sanitarne były nieporównanie łagodniejsze.
Co dalej
W tej chwili jesteśmy w trakcie przygotowywania dokumentacji projektowej dla centrum aktywności lokalnej na warszawskim Ursynowie. Przetarg wygraliśmy w lutym 2024 roku, prace budowlane planowane są na 2025. To budynek po przedszkolu z lat siedemdziesiątych, który wymaga zarówno pracy nad układem funkcjonalnym, jak i poważnego zajęcia się elewacją, która nie była remontowana od trzydziestu lat. Więcej będziemy mogli powiedzieć, gdy projekt wejdzie w fazę realizacji.