O pracowni Wernał

Skąd się wzięliśmy

Wernał powstał w 2011 roku przy ulicy Stalowej na Pradze, w wynajętym pokoju z widokiem na podwórko. Marek Rudnicki, architekt z dyplomem Politechniki Warszawskiej, przez poprzednią dekadę pracował przy projektach rezydencji prywatnych i obiektów hotelowych w Polsce, Niemczech i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Widział z bliska, jak duże biura architektoniczne gubią kontakt z klientem gdzieś pomiędzy setnym mailem a czwartą rundą poprawek. Postanowił zacząć inaczej.

Przez pierwsze dwa lata Marek prowadził pracownię sam. Pierwsze zlecenie to mieszkanie na Mokotowie, sto dwanaście metrów kwadratowych, właściciele wrócili z Londynu i chcieli czegoś, co nie wygląda jak showroom z katalogu. Skończyło się na ręcznie formowanej posadzce z lastryko, ścianie z surowej cegły rozbiórkowej i szafach ze starego drewna dębowego ze śląskiego młyna. Tamten projekt trafił do kilku pism i przyniósł kolejne zlecenia. Tak to się zaczęło.

Jak pracujemy

Dziś zespół Wernału liczy siedem osób. Obok Marka pracują trzy architektki i dwoje projektantów wnętrz, a całość spina Joanna Kwiatkowska, która koordynuje projekty i pilnuje, żeby terminy nie były tylko życzeniami. Mamy też stałą współpracę z konstruktorem i z kilkoma wykonawcami w Warszawie i okolicach, których sprawdziliśmy przez lata na żywych budowach, nie na referencjach z papieru.

Każdy projekt zaczynamy od rozmowy, która trwa tyle, ile trzeba. Pytamy o to, jak wygląda typowy poranek w mieszkaniu, kto gotuje, czy ktoś pracuje z domu, ile książek naprawdę stoi na półkach. Dopiero z tych informacji wyrasta koncepcja. Nie tworzymy gotowych stylistycznych szablonów, które wklejamy w kolejne realizacje. Każde miejsce jest inne i ma inne ograniczenia, inny budżet, inne światło o siódmej rano i innego właściciela.

Pracujemy na szczegółowych rysunkach warsztatowych. Zamawiamy próbki materiałów, zanim cokolwiek trafi do oferty. Jeździmy na budowy osobiście, bo nadzór autorski to dla nas realne zajęcie, nie formalność wpisana do umowy. Gdy coś nie wychodzi tak jak w projekcie, wolę wiedzieć o tym w środę niż po odbiorze.

Co nas interesuje

Lubimy materiały, które po dwudziestu latach wyglądają lepiej niż po dwóch. Beton architektoniczny, mosiądz, szkło walcowane, tkaniny tkane z naturalnych włókien, stal cięta laserowo. Interesuje nas to, jak światło zachowuje się na fakturach w ciągu dnia, jak zmienia się temperatura koloru wieczorem. Dlatego zawsze prosimy klientów o zdjęcia przestrzeni o różnych porach, bo projekt oświetlenia to jeden z poważniejszych tematów każdej realizacji, a nie dekoracja na końcu.

Realizujemy projekty mieszkaniowe i komercyjne. Mieszkania, domy jednorodzinne pod Warszawą, restauracje, biura, małe butiki. Nie bierzemy zleceń na hale produkcyjne ani centra logistyczne, bo tam nasze doświadczenie się kończy i nie ma sensu udawać inaczej. W tym, co robimy, chcemy być konkretni i rzetelni.

Warszawa jako tło

Miasto nas ukształtowało. Warszawa jest miejscem, gdzie modernistyczna kamienica z lat trzydziestych stoi obok bloku z wielkiej płyty i biurowca z aluminiową elewacją. Taka mieszanka wymaga uwagi i pokory wobec kontekstu. Nauczyliśmy się, że dobry projekt nie krzyczy, tylko trwa. I że najlepszy komplement od klienta to taki, który przychodzi trzy lata po oddaniu klucza.

Używamy plików cookie

Używamy plików cookie do działania strony oraz, za Twoją zgodą, do analityki i marketingu.